- Mindsailors
- Blog
- wzornictwoprzemysłowe
- IDology #4 - Wskazówki dotyczące outsourcingu rozwoju produktu

Ten artykuł jest transkrypcją odcinka nr 4 IDology - podcastu o wzornictwie przemysłowym Mindsailors. Możesz obejrzeć cały odcinek na YouTube lub posłuchać wersji audio na Spotify , Apple Podcasts lub Google Podcasts .
W tym odcinku Voytek Hołysz rozmawia z Rafałem Piłatem, starszym projektantem i współzałożycielem Mindsailors, na temat tego, jak firma lub osoba prywatna powinna przygotować się do zlecenia na zewnątrz prac nad rozwojem produktu lub prac badawczo-rozwojowych, a także czego można oczekiwać od strony trzeciej w zakresie rozwoju produktu.
Voytek Hołysz: Rafał, witaj. Dzisiaj porozmawiamy o wskazówkach dotyczących outsourcingu rozwoju produktu i prac badawczo-rozwojowych dla firm, które myślą o tym po raz pierwszy lub nie mają dużego doświadczenia we współpracy z zewnętrznymi firmami zajmującymi się rozwojem produktu i badaniami i rozwojem. Masz ogromne doświadczenie w projektowaniu przemysłowym. Ile lat temu zaczynałeś?
Rafał Piłat: Myślę, że minęło ponad 15 lat.
VH: Prawdopodobnie współpracowałeś z klientami, którzy mieli ogromne doświadczenie w procesie opracowywania nowego produktu, i z firmami, które nie miały żadnego doświadczenia w tym zakresie.
Moje pierwsze wrażenie, gdy myślałem o tym temacie, było takie, że to prawdopodobnie kwestia komunikacji. Zwłaszcza w odniesieniu do komunikacji i uzgadniania aspektów technicznych w porównaniu z aspektem estetycznym, artystycznym i sposobem pracy z nimi. Czy to coś, co powoduje pewnego rodzaju zamieszanie, czy też jest to problem w komunikacji, gdy klient mówi ci, czego oczekuje, a ty mówisz mu, czego może się spodziewać po tobie?
RP: Każdy proces wymaga wyjaśnienia, abyśmy się rozumieli, mówili tym samym językiem i byli na tej samej stronie pod względem oczekiwań i tego, co zostanie dostarczone. Więc bez względu na to, czy rozmawiamy z klientem korporacyjnym, czy ze start-upem, zawsze staramy się ich edukować. Zawsze staramy się dać im jakiś przykład tego, czego mogą się po nas spodziewać.
To zasadniczo oszczędza nam wiele bólu na wypadek nieporozumienia, nie wiem, pewnych terminów lub pewnych etapów procesu. Dlatego myślę, że to jest najlepsza praktyka, którą staramy się stosować w naszym procesie. Edukuj klienta w trakcie i pokaż mu przykłady tego, czego może się spodziewać na końcu każdej fazy.
VH: Powiedziałeś o terminach i etapach? Myślę, że to bardzo ważne; terminy to jedno. Kiedy obie strony uważają, że zgadzają się w czymś, podczas gdy w rzeczywistości mają przeciwne poglądy na temat konkretnego słowa lub definicji. Proces — to zupełnie inna sprawa. To znaczy, myślę, że bardziej opiera się na doświadczeniu. Jak więc dbasz o stronę procesu, pracując z klientami?
RP: Powiedziałbym, że naszą dobrą praktyką jest praca według pewnych etapów, które opracowaliśmy. Każdy projekt jest podzielony na sześć etapów i myślę, że to najłatwiejszy sposób, aby zastosować te etapy do potrzeb lub wymagań naszych klientów. Ponieważ różni klienci przychodzą z różnymi oczekiwaniami. Niektórzy chcą pełnego pakietu, powiedzmy, zaczynając od początkowego projektu koncepcyjnego lub nawet fazy badawczej, a kończąc na wytworzonym produkcie, a niektórzy przychodzą tylko na, nie wiem, jeden etap. Na przykład zajęlibyśmy się tylko projektem koncepcyjnym, pozostawiając im projekt mechaniczny , ponieważ jest to coś, co mogliby zrobić sami.
Powiedzmy, że postępujemy zgodnie z procedurą. Procesem, który jest podzielony na różne etapy dla projektu. A jeśli to konieczne, po prostu wykonujemy jeden z tych etapów w zależności od rzeczywistego zakresu prac. Dostosowujemy się do klienta lub projektu.
VH: Ten proces, jak sobie wyobrażam, jest bardzo pomocny. Kiedy firma bez doświadczenia w rozwijaniu nowego produktu przychodzi do ciebie i mówi: „Hej, jesteśmy firmą typu start-up; to coś nowego dla naszego zespołu”, a ty pokazujesz im proces projektowania przemysłowego — sześć etapów — i to jest dla nich pomocne.
Ale co, jeśli klient przychodzi do Ciebie, na przykład ktoś z działu NPD w dużej korporacji, który ma po prostu niedobór personelu i potrzebuje czegoś szybko na rynku lub wewnątrz firmy i prosi Cię o pomoc? Czy on również musi pracować w ramach tego procesu? Czy może to być coś, co uważa za całkowicie inne od przepływu pracy, do którego jest przyzwyczajony?
RP: Nie sądzę, żeby to zależało od wielkości firmy, ponieważ nawet więksi klienci korporacyjni mogą nie mieć żadnego doświadczenia we wprowadzaniu nowych produktów na rynek. Powiedziałbym więc, że zależy to od faktycznego doświadczenia pracowników po stronie klienta.
Jesteśmy elastyczni, więc możemy dostosować nasz proces do bardzo konkretnych wymagań, ale z mojego doświadczenia wynika, że nasz proces, podzielony na etapy, w dużej mierze odzwierciedla standardy, jakie obowiązują na przykład w różnych firmach.
Więc jest całkiem dobre zrozumienie wśród tych klientów, którzy mają doświadczenie w projektowaniu produktów. Powiedziałbym, że nie pamiętam żadnego konkretnego projektu z takimi klientami, który mógłby być problematyczny pod tym względem.
VH: Okej, a co z odwrotną sytuacją? Załóżmy, że jest doświadczony inżynier, który ma swój własny zespół i może obawiać się, że nasz proces nie spełni jego standardów. Powiedziałeś, że proces projektowania Mindsailors jest w pewnym stopniu podobny do standardów branżowych.
Czy jest możliwe, aby klient oczekiwał od Ciebie wprowadzenia zmian, które lepiej dostosują ofertę do jego sposobu pracy?
RP: Tak. Jeśli są jakieś, powiedzmy, problemy z zaufaniem lub oczekiwanie wysokiego nadzoru, aby upewnić się, czy będziemy w stanie dostarczyć określone typy plików lub jakość, nie wiem, modelowanych brył, to istnieją różne sposoby radzenia sobie z tym.
Były projekty, które były nadzorowane przez starszych inżynierów po stronie naszego klienta. I oczywiście byli w stanie zweryfikować i zaakceptować naszą pracę. Więc powiedziałbym, że nie ma problemów z naszej strony, jeśli chodzi o transparentność w tym, co robimy, a także w dostosowywaniu się do potrzeb naszych klientów.
Ponieważ jeśli chcą przejrzeć naszą pracę, to z pewnością możemy im pokazać, co aktualnie robimy. Mogą przejrzeć pracę. Mogą ją komentować, a jeśli będą potrzebne jakieś zmiany, wprowadzimy je.
VH: Pamiętam, że kiedy przygotowywaliśmy się do tej rozmowy, wspomniałeś coś w rodzaju: „Ten proces projektowania przemysłowego, którego używamy, ma na celu zarządzanie oczekiwaniami klientów”. Czy mógłbyś to rozwinąć?
RP: Myślę, że opiera się to zasadniczo na najczęstszych prośbach naszych klientów, ponieważ powiedziałbym, że niektórzy klienci przychodzą i oczekują od nas tylko projektu koncepcyjnego. Więc oczywiście, to jest coś, co robi każde studio projektowania przemysłowego. I to jest podstawowa praca, którą również wykonujemy. Ale oczywiście są różni klienci, którzy przychodzą do nas i nie wiedzą dokładnie, co chcą zrobić. Mają po prostu pewne pomysły na swój produkt. Ale to nie jest wystarczająco szczegółowe, aby rozpocząć ten projekt. I to jest również coś, w czym możemy im pomóc, wykonując fazę badawczą, aby głębiej zbadać temat, aby opracować specyfikację projektu lub dobry opis produktu, co nie zawsze jest czymś, co otrzymujemy od naszego klienta na pierwszym miejscu.
Mamy też klientów, którzy przychodzą do nas z modelem koncepcyjnym, ale nie są w stanie przejść do następnego etapu, jakim jest przygotowanie tego modelu do produkcji lub wykonanie projektu mechanicznego . I to jest również coś, co możemy dla nich zrobić.
Nasz proces, w zależności od rzeczywistych potrzeb i najczęstszych próśb klientów, obejmuje zasadniczo te etapy lub najczęstsze prośby klientów dotyczące obsługi ich produktu lub projektu na różnych etapach cyklu jego życia.
VH: Tak. Z mojej perspektywy nasz proces również zarządza oczekiwaniami klienta w taki sposób, że gdy klient bez doświadczenia przychodzi i mówi, że ma pomysł i chce, abyśmy stworzyli produkt gotowy do sprzedaży w ciągu sześciu miesięcy. Proces, gdy go przedstawisz klientowi, sprawia, że lepiej zdaje sobie sprawę z tego, jak działa rozwój nowego produktu. Dlaczego potrzebuje każdego etapu i czego może się spodziewać na końcu — tak też rozumiem zarządzanie oczekiwaniami klienta.
RP: Tak, to też jest poprawne, ponieważ masz absolutną rację co do klientów, którzy przychodzą do nas z bardzo mglistym wyobrażeniem o ramach czasowych projektowania produktu sprzętowego. I to jest również coś, co musimy zrobić. Jeśli widzimy klienta, który przychodzi do nas i mówi, że chce produkt gotowy do sprzedaży w ciągu sześciu miesięcy, jest to coś, co może nie jest całkowicie niemożliwe, ale wysoce nierealne.
VH: Prawdopodobnie jest to możliwe, gdy problem jest na tyle prosty i łatwy, że nie jest do tego potrzebne nawet studio projektowe.
RP: Zgadza się. Ale jeśli mówimy o, nie wiem, elektronice użytkowej lub o jakimkolwiek bardziej skomplikowanym typie produktu, nawet biorąc pod uwagę fazę oprzyrządowania, proces projektowania, testowanie i recenzowanie, to jest to prawie niemożliwe.
Ale powiedziałbym, że gdybyś miał zespół, któremu ufasz na każdym etapie i producenta, który po prostu czekałby na realizację projektu, to byłoby to możliwe tylko wtedy.
VH: Ale to jest zupełnie nierealne. Święty Graal.
RP: Tak. Dlatego musimy edukować naszych klientów i musimy im pokazać, że konkretne etapy zajmują trochę czasu. Nie chodzi tylko o to, że stale pracujesz przez 3, 4 lub 6 tygodni. Musisz przejrzeć swoje badania. Ponadto nasi klienci często pomijają: potrzebują czasu, aby przejrzeć i przemyśleć informacje, które od nas otrzymują.
Często o tym zapominają i czasami mijają tygodnie, zanim nasz klient, nie wiem, przejrzy naszą pracę i przedstawi jakieś uwagi, co z pewnością ma wpływ na ramy czasowe projektu.
VH: Okej. Jakie są typowe scenariusze? Kiedy klient ma wewnętrzne możliwości rozwoju produktu i prac badawczo-rozwojowych, ale mimo to przychodzi do nas, jaki może być dobry powód, aby skontaktować się z firmą taką jak nasza?
RP: Widzę kilka różnych powodów. I zdecydowanie jednym z nich jest to, że mają kadrę inżynierską lub inżynierów sprzętu, ale brakuje im projektantów estetyki dla swoich produktów.
To bardzo częsty powód dla którego klienci korporacyjni, którzy potrafią sami zająć się projektowaniem mechanicznym, którzy potrafią zadbać o sprzęt elektroniczny, ale nie mają w swoim zespole osób odpowiedzialnych za projekt estetyczny, często decydują się na taki krok.
VH: Tak, często to słyszę, rozmawiając z firmami i ludźmi z firm na różnych targach, jeśli chodzi o maszyny przemysłowe. „To inżynier, który zaprojektował maszynę, a on również zajmuje się projektem estetycznym. I zwykle prowadzi to do sytuacji, w której firma szuka kogoś, kto mógłby wykonać lepszą robotę”.
RP: Tak, zdecydowanie. Zdecydowanie tak jest.
VH: I zazwyczaj nasi klienci widzą potrzebę, ponieważ widzą ograniczenia swojego personelu. To po prostu to, co potrafią; mogą zaprojektować świetnie działające maszyny, ale część estetyczna to wciąż inna bajka, prawda?
RP: Zgadza się. i wymaga innego zestawu umiejętności. I dlatego przychodzą do nas w tym celu. Ale zakładam, że to jedyny sposób, w jaki wewnętrzny zespół mógłby być.
VH: Jeśli masz wewnętrzny zespół, może być on po prostu — nie wiem — przepełniony.
RP: Zgadza się. I to jest drugi powód, dla którego firmy przychodzą do nas, ponieważ mamy również klientów, którzy tego potrzebują.
Prowadzą własne wewnętrzne projekty i nie mają możliwości, aby po prostu zająć się innym projektem. I tutaj również możemy im pomóc. A jeśli mają projekt, który mogą zlecić na zewnątrz, możemy zająć się takim projektem automatycznie. I po prostu dać im to, czego od nas oczekują.
To zdecydowanie kolejny powód, dla którego warto zwrócić się do zewnętrznego studia projektowego, nawet jeśli na przykład masz wewnętrznych projektantów dla tego konkretnego produktu. Ale wyobraź sobie, że pracujesz dla takiej firmy i wykonujesz ten sam rodzaj pracy przez pięć lat. I projektujesz tylko ten sam rodzaj produktu, co może sprawić, że będziesz stronniczy lub zawęzisz swoją wizję. Nie patrzysz już poza to, co zostało zrobione, a Twoja praca jest zasadniczo pod wpływem Twojego doświadczenia i być może Twoich poprzednich projektów. To jest coś, co klient może chcieć zrobić, aby wnieść „świeżą krew” do zespołu.
VH: Całkowicie to rozumiem. Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z facetem; był projektantem grafiki 3D i pracował dla firmy produkującej izolację, i robił dla nich wizualizacje produktów. Więc powiedział, że jest mistrzem wizualizacji 3D izolacji. Ponieważ to wszystko, co kiedykolwiek robił. jak wszystkie rodzaje wełny, o różnych strukturach i gęstościach, ale nic więcej.
A bardzo wąski zakres wiedzy zabija twoją kreatywność. Ale w pewnym momencie zaczyna też zawężać twoją perspektywę. Nie jesteś w stanie myśleć nieszablonowo, ponieważ zawsze jesteś w tym jednym konkretnym pudełku, prawda?
RP: Dokładnie. Wykonując te same i podobne rodzaje pracy. Mamy więc przypadki, w których firma z wewnętrznymi możliwościami prowadzenia prac badawczo-rozwojowych lub rozwoju produktu może być przepełniona, potrzebować świeżej perspektywy, na przykład brakować jej projektantów lub po prostu brakować jej określonych umiejętności w zespołach.
VH: Tak. Czy dotyczy to również prac badawczo-rozwojowych?
RP: Tak, ponieważ. Studia projektowania przemysłowego nie tylko opracowują produkty, ale także prowadzą wiele badań. Dlatego nazywa się to badaniami i rozwojem. To również coś, w czym się specjalizujemy. A niektóre projekty skupiają się właśnie na tym.
Tak więc przeprowadzamy badania dla naszych klientów i dostarczamy im jakiś rodzaj raportu, testów lub możliwych technicznych studiów wykonalności. Zasadniczo przeprowadzamy analizę, aby ustalić, czy coś jest wykonalne i jaki może być całkowity koszt takiego projektu. I to jest coś, co robimy. Ale były też projekty, które skupiały się na rozwiązaniu konkretnego problemu podczas badań, na przykład, znalezieniu technologii wykonalnej do produkcji konkretnej rzeczy. A jeśli klient potrzebuje pomocy z problemem mechanicznym lub konstrukcyjnym, możemy się tym zająć, a nawet rozwiązać.
VH: Powiedzmy, że w moim zespole brakuje projektantów. Mam inżynierów, którzy są naprawdę dobrymi inżynierami, ale mogą im brakować wyczucia estetyki. Przekonaj mnie, dlaczego dobrym pomysłem jest zatrudnienie zespołu, całego studia, zamiast na przykład iść z freelancerem, który ma również doświadczenie w tej dziedzinie.
RP: Wielu naszych klientów korzysta z usług freelancerów przy projektach estetycznych. I kończą — nie zawsze, ale czasami — z projektami, których nie da się zrealizować z powodu wiedzy freelancera na temat produkcji. Oprócz, oczywiście, jego umiejętności estetycznych i tego, czy ma on lub ona jakąkolwiek wiedzę na temat faktycznej produkcji produktu, projektu mechanicznego lub jakiegokolwiek innego etapu poza projektem zewnętrznym. Więc kiedy przychodzisz do studia projektowego, masz pewne oczekiwania, które możemy spełnić, nie tylko pod względem wyglądu produktu, ale także pod względem sposobu jego budowy.
Kiedy pokazujemy nasz projekt naszym klientom, weryfikujemy go, myślimy o tym, jak będzie zbudowany, i powiedziałbym, że zatrudnienie studia projektowania przemysłowego zamiast freelancera jest zdecydowanie bezpieczniejszą opcją, chyba że jesteś gotów podjąć ryzyko otrzymania czegoś, co nie jest do końca w porządku. Ładne, ale mało prawdopodobne, aby zostało wykonane lub bardzo drogie w wykonaniu.
VH: Zdecydowanie szerszy zakres prac, jakie wykonujemy, szerszy zakres talentów, jakie posiadamy, a także nasza wiedza na temat całego procesu wprowadzania produktu na rynek są dużą przewagą nad freelancerem.
RP: Poza tym możemy nadzorować cały projekt, jeśli nasz klient nie ma takich umiejętności. Tak więc, jak wspomniałem wcześniej, możesz przyjść do nas i oczekiwać, że dostarczymy gotowy produkt, który jest czymś, co jest produkowane liniowo lub jest prototypem, cokolwiek sobie życzysz w tym zakresie.
Ale możemy zająć się całym procesem i możemy zarządzać tym procesem. To jest coś, co z pewnością może przynieść korzyści klientom, którzy nie mają wcześniejszego doświadczenia w zarządzaniu tego typu projektami.
VH: Kiedyś byłeś freelancerem. Prawdopodobnie zaczynałeś jako freelancer, prawda? Czy wszystko, co teraz mówisz, odnosi się do ciebie w młodszych latach twojej kariery?
RP: To trudne pytanie, ponieważ mój wiek jako freelancera jest uważany za inną gałąź pracy twórczej niż wzornictwo przemysłowe. Kiedy zostałem projektantem przemysłowym, zostałem już zatrudniony przez firmę.
Więc to było oczywiście coś innego. Kiedy ta firma była jeszcze dwuosobową firmą, zawsze chcieliśmy dostarczyć naszym klientom więcej niż inne małe, jednoosobowe studia. I zawsze chcieliśmy zapewnić ich, że projekty, które od nas otrzymali, będą możliwe do zrealizowania.
I myślę, że to była duża przewaga nad typowym freelancerem, który po prostu wymyślał, powiedzmy, piękne zdjęcia, niemające żadnego oparcia w rzeczywistości, jeśli chodzi o sposób, w jaki mógłby zostać wykonany produkt.
VH: Sam czułeś potrzebę uczynienia swoich projektów bardziej możliwymi do wyprodukowania.
RP: Tak, jeśli chodzi o rzeczywiste procesy produkcyjne, jest to bardziej wykonalne i realistyczne.
I powiedziałbym, że to duża zaleta w porównaniu z czymś, czego nie da się wykonać lub po prostu, jeśli projektant nie ma doświadczenia w produkcji i dostarcza produkt, który jest całkowicie nierealny lub technicznie niemożliwy do wykonania. Pamiętam pewne projekty, które otrzymaliśmy od naszych klientów. Przychodzili do nas z atrakcyjnymi modelami koncepcyjnymi, a po ich przeanalizowaniu okazało się, że... jeden projekt, który mam konkretnie na myśli, składał się, jak sądzę, z 15 części? Chyba. I z tych 15 oddzielnych części tylko jedna nadawała się do wyprodukowania. To dało nam zasadniczo całkiem niezłe pojęcie o tym, co trzeba było zrobić.
VH: Musieliście całkowicie przebudować cały projekt?
RP: Zrobiliśmy, co w naszej mocy, aby zachować pierwotną wizję projektu, ale zmiany były nieuniknione i nie było to łatwe zadanie.
VH: Wracając do zarządzania oczekiwaniami klientów, powiedziałeś, że na przykład klient przyszedł do ciebie z projektem, który okazał się niemożliwy do wyprodukowania. Zasadniczo musiałeś go przeprojektować. Jestem pewien, że zmieniło to cały projekt, bez względu na to, jak bardzo starałeś się go zachować. Ale zakładam, że klient może przyjść i oczekiwać gwarantowanego rezultatu. Tak jakby przyszedł do ciebie z kartką papieru z projektem i powiedział, że ma być tak i tylko tak. Jak radzisz sobie z takimi oczekiwaniami? Czy to możliwe?
RP: Jeśli to realistyczny projekt, to tak, jest to możliwe. Ale jeśli to coś zupełnie, nie wiem, nierealnego, a mieliśmy już takich klientów, po prostu musimy im powiedzieć, że chłopaki, możemy zrobić coś podobnego, ale nie dokładnie tak. Na przykład nie ma technologii, która pozwoliłaby nam zrobić coś takiego.
Albo możesz po prostu wykonać wydruk 3D. Zasadniczo drukarka 3D poradzi sobie z niemal wszystkim. Ale jeśli planujesz masową produkcję, to na pewno istnieją różne wymagania dla takiego projektu i dla takiego modelu 3D. Czasami nasi klienci muszą być świadomi, że, cóż, kompromisy będą konieczne.
VH: Taka jest natura pracy badawczo-rozwojowej, prawda?
RP: Tak, ale nie zawsze. Na przykład badania i rozwój czasami mogą być nieskuteczne. Pozwól, że podam przykład, ponieważ myślę, że będzie to najłatwiejszy sposób na zilustrowanie.
Mieliśmy projekt badawczy, który wymagał od nas znalezienia konkretnej technologii do produkcji urządzenia medycznego umieszczonego w ciele człowieka. Problemem było to, że nasi klienci chcieli przeprowadzić rzeczywiste testy na żywych obiektach. Testy medyczne. Ale musieli znaleźć technologię, która pozwoliłaby im na prototypowanie urządzeń, a także technologię, która mogłaby być wykorzystana na późniejszych etapach do rzeczywistej produkcji.
Podjęliśmy się tego wyzwania, ponieważ znaliśmy ograniczenia obecnych technologii prototypowania, ale oczywiście nie znaliśmy faktycznego stanu najnowocześniejszych technologii.
Zajęło nam sześć miesięcy, aby faktycznie przeanalizować rynek, zapytać różnych dostawców i producentów, aby dowiedzieć się o możliwych technologiach, a nawet spróbować zdobyć próbki materiałów. Ale na początku powiedzieliśmy naszemu klientowi, że musi przygotować się na możliwość, że ten projekt może się faktycznie zakończyć bez żadnych możliwych rozwiązań, ponieważ może się okazać, że obecnie nie ma dostępnej technologii, która miałaby niezbędne certyfikaty dla materiałów. Podejrzewaliśmy, że może nie być żadnych materiałów, które byłyby mechanicznie kompatybilne z naszymi potrzebami dla tego urządzenia.
Upewniliśmy się więc, że są świadomi, że taki proces może zakończyć się, powiedzmy, sukcesem lub jakimiś konkretnymi wskazówkami, co robić dalej. I oczywiście byli świadomi, że muszą to uwzględnić. Na szczęście skończyliśmy z bardzo konkretnymi pomysłami i punktami, z których mógł skorzystać nasz klient.
Kontynuowali pracę na własną rękę, ale z naszymi ustaleniami na ten konkretny temat. Nie jest to przypadek firmy, która wewnętrznie zajmuje się badaniami i rozwojem lub projektowaniem przemysłowym. Ważne jest jednak, aby zrozumieć, że dla takiej osoby proces badań i rozwoju — a nawet prawdopodobnie proces projektowania — nie jest czymś, co gwarantuje wyobrażony przez nią wynik.
Czasami po prostu weryfikujesz, że czegoś nie da się zrobić. I to jest również pozytywny wynik procesu badawczo-rozwojowego. Dodałbym, że czasami może to być możliwe, ale znalezienie właściwego sposobu lub eksplorowanie różnych sposobów, aby znaleźć optymalny sposób rozwiązania konkretnego problemu, to proces czasochłonny.
Na przykład, jeśli musisz zaprojektować coś, co jest produktem mechanicznym i musisz rozwiązać problem, nie wiem, transportu czegoś z jednego miejsca do drugiego, i to naprawdę nie jest takie proste. Jeśli ktoś to wcześniej zrobił, to można to przeanalizować. Wtedy to naprawdę tylko kwestia faktycznej analizy, jak to jest zrobione i wykonania, powiedzmy, podobnego mechanizmu.
Ale jeśli to jest coś zupełnie nowego, co czasami się nam zdarza, ponieważ nie możemy skopiować innego rozwiązania dostępnego na rynku, ponieważ mogą być w to zaangażowane patenty, po zarejestrowaniu tego, wymyślasz coś nowego. Musimy wymyślić nowe rozwiązanie, aby coś rozwiązać.
Następnie jest to bardzo trudny proces, ponieważ gdy mamy różne pomysły, trzeba je zweryfikować.
Musisz wykonać kilka obliczeń, stworzyć rzeczywisty projekt i wykonać prototyp, przeanalizować go, a może okaże się, że nie działa i musisz przemyśleć cały proces. Wróć do, powiedzmy, deski kreślarskiej i zacznij od nowa. Często od zera. Niektórzy klienci powinni być świadomi, że zwłaszcza gdy przychodzą do nas z trudnymi projektami, wyzwaniami mechanicznymi lub konstrukcyjnymi zagadkami do rozwiązania, projektowanie wiąże się z eksploracją różnych sposobów, aby czegoś nie robić i znalezieniem jednego sposobu na podstawie eksperymentów i recenzji.
VH: Kiedy ktoś staje w obliczu sytuacji, w której albo nie ma pojęcia, jak wprowadzić nowy produkt na rynek, albo ma pomysł i nawet zespół do tego, ale jest przeładowany pracą lub może zbyt wyspecjalizowany w jakimś niszowym elemencie całego produktu i decyduje, że musi skontaktować się z zewnętrzną firmą, ze studiem projektowania przemysłowego, takim jak nasze, jak może się do tego przygotować? Co powinien wnieść do stołu na pierwszą rozmowę?
Powinni przekazać jak najwięcej informacji, ponieważ im więcej informacji uzyskamy z ich strony, tym lepiej zrozumiemy sam produkt, jego zakres i problem, który należy rozwiązać.
Zawsze mówię, że projektowanie to nie zgadywanie. I to jest coś, co również staramy się powiedzieć naszym klientom: nie jesteśmy wróżbitami. Nie mamy magicznej kuli, aby przewidzieć przyszłość. Aby zaprojektować coś, co jest w ich głowach, muszą być w stanie przenieść to na papier lub przekazać nam ustnie. A potem analizujemy, zadajemy im pytania i burzymy mózgi.
Czasami kwestionujemy ich pomysły, ponieważ wydają się zbyt skomplikowane lub niewystarczająco szczegółowe. Dopiero wtedy, gdy mamy bardzo dobre zrozumienie tego, co faktycznie należy zaprojektować i co należy zrobić, angażujemy się w rzeczywisty proces projektowania po naszej stronie. Tak więc, jeśli klient przychodzi do nas, powinien mieć przygotowany opis projektu lub specyfikację, która odpowiada na wszystkie jego pytania. I to jest, powiedziałbym, idealny przypadek.
VH: Myślę, że to niemożliwe, prawda? Nie pozostawiać żadnych pytań.
RP: Tak. Zawsze są pytania i naszym zadaniem jest zadawanie tych pytań, zadawanie ich tak długo, jak potrzebujemy ostatecznej odpowiedzi. Więc wyobrażam sobie, że klient powinien, poza ogólną ideą produktu, być w stanie szczegółowo opisać funkcje. Albo wygląd. Albo wymiary. Może materiał.
Podsumowałbym to w jednym prostym zdaniu: wyobraź sobie, że opisujesz swój produkt osobie, która nigdy nie widziała podobnego urządzenia i nigdy nie dotykała podobnego urządzenia. Na podstawie Twojego opisu ta osoba musi sobie wyobrazić, jak będzie działać, jak będzie funkcjonować i jak może wyglądać.
VH: Okej. Więc jeśli chciałbym nowy telefon, nie powinienem mówić „Potrzebuję nowego telefonu, który robi to i tamto”. Powinienem najpierw opisać telefon, a następnie funkcje, których oczekuję.
RP: Tak, to prawda. Oczywiście, odniesienia są mile widziane. Jeśli możesz, jeśli istnieje podobny produkt do tego, który próbujesz zaprojektować, to oczywiście chcielibyśmy to zobaczyć, ponieważ przeprowadzimy również badania rynku pod kątem podobnych konstrukcji lub podobnych typów urządzeń, jeśli takie istnieją.
Ale jeśli masz własne referencje, jeśli przeprowadziłeś badania rynku lub badania konkurencji, to jest to coś, bardzo cenny wkład dla nas. Możemy to przeanalizować, możemy być może dostrzec potencjalne problemy lub zagrożenia, jeśli chcesz skopiować rozwiązanie, które już jest na rynku, ponieważ ktoś mógł je opatentować.
I zawsze dobrze jest przekazać nam jak najwięcej informacji. Czasami nasi klienci pytają nas, czy wpłynie to na proces, czy nie będziemy stronniczy z powodu ich pomysłów lub sugestii. Ja mówię, nie, po prostu przekaż nam te informacje, ponieważ mogą okazać się bardzo cenne. Nie zatrzymuj ich dla siebie. Przekaż je nam. Nie jesteśmy naśladowcami, którzy bezmyślnie kopiują coś i stosują to w nowym produkcie. Tak nie działa studio projektowe. I oczywiście każda informacja jest mile widziana.
A jeśli z ważnych powodów nie chcą się z nami tymi informacjami podzielić, to oczywiście my również musimy o tym wiedzieć, ponieważ może nam to pomóc w dalszym procesie.
VH: Więc jeśli zdecyduję, że potrzebuję pomocy przy projekcie, zanim wyślę e-mail lub zadzwonię do studia projektowania przemysłowego, powinienem zrobić pracę domową. I upewnić się, że wiem, czego oczekuję, jakie będą funkcje produktu, może ile chcę, żeby kosztował na półce lub ile chcę, żeby kosztował w produkcji, kiedy muszę być gotowy, jaki jest mniej więcej kształt lub może jakich materiałów chcę użyć. Jak najwięcej szczegółów, ale jednocześnie mając świadomość, że mogą się one zmienić w procesie rozwoju.
RP: Zgadza się. Więc myślę, że to by podsumowało naszą dyskusję. Myślę, że w zasadzie przeszliśmy przez wszystko, co powinniśmy.
VH: Dziękuję za Twój czas. Dziękuję za rozmowę.
RP: Dziękuję.

Rafał Pilat jest przedsiębiorcą i współzałożycielem Mindsailors, wielokrotnie nagradzanej firmy zajmującej się wzornictwem przemysłowym. Sam ma ponad 15-letnie doświadczenie w pracy jako projektant.

Voytek Holysz jest dyrektorem operacyjnym Mindsailors z 15-letnim doświadczeniem w prowadzeniu biznesu w obszarze kreatywnych usług B2B, marketingu, sprzedaży i produkcji wideo.
IDology #4 - Wskazówki dotyczące outsourcingu rozwoju produktu
się
Umów się na spotkanie zapoznawcze. Opowiesz nam ogólnie o projekcie a my o naszych możliwościach i dopiero wtedy zdecydujesz czy chcesz podpisać NDA!
spotkanie



